Forum cybernetyczne Strona Główna Forum cybernetyczne
http://autonom.edu.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Emerytura (wysokość)
Autor Wiadomość
W.D.

Dynamizm charakteru: statyzm (odcień egzodynamiczny)
Wysłany: Pią Lis 23, 2018 6:59 pm   Emerytura (wysokość)

Polskie społeczeństwo się starzeje, a więc i temat popularny. Warto byłoby więc wypowiedzieć się i na ten temat odwołując się do prac Mazura.

Definicja emerytury w Wikipedii - "świadczenie pieniężne mające służyć jako zabezpieczenie bytu na starsze lata dla osób w odpowiednim do tego wieku".
Biorąc to, co dzieje się wokół emerytur, warto zastanowić się, czy najsprawiedliwiej nie byłoby, gdyby kwota emerytury była równa stałej kwocie (jednakowej dla wszystkich emerytów) powiększonej o kwotę za niepełnosprawność (stan zdrowia organizmu) i pomniejszonej o określoną kwotę (zmniejszającą się aż zera wraz ze zbliżaniem się do normalnego wieku emerytalnego) w przypadku przejścia na wcześniejszą emeryturę. Można byłoby też uwzględnić dynamizm charakteru emeryta przy naliczaniu wysokości emerytury.

Często się teraz słyszy odnośnie emerytury takie wyrażenia jak np. "zapracować sobie na emeryturę", "zasłużona emerytura" itp. Ktoś, kto pracował na umowę o pracę, "zapracował sobie", a ktoś, kto pracował na umowę zlecenie/dzieło lub nawet "na czarno", już nie, choćby i był najpracowitszym człowiekiem na świecie?
Normalnie powinno być tak, że jeśli na jakieś stanowisko ubiega się kilku kandydatów, to należałoby zatrudnić tego, który jest najodpowiedniejszy, ale czy zawsze tak się dzieje? Kiedy np. przed paroma laty zatrudniałem się w pewnym miejscu, to osoba zatrudniająca mnie powiedziała mi, że o zatrudnienie ubiegał się też znajomy znajomego (pracodawcy). Zrobił jednak mało podczas "próby" i, o ile dobrze pamiętam, praca nie przypadła mu do gustu, więc nie został zatrudniony. Zatrudniono mnie.
Innym razem w innym miejscu osoba, której miejsce miałem zająć, powiedziała mi (po zapoznaniu mnie obowiązkami), że "będzie mnie polecać". Tak mnie polecała, że nie ja zostałem zatrudniony, ale osoba znajoma tej odchodzącej z pracy osoby, o czym dowiedziałem się od pracodawcy, który zadzwonił i zapytał, czy nadal jestem zainteresowany ofertą, bo zatrudniona osoba niewiele zrobiła przez miesiąc zatrudnienia. Byłem zainteresowany i zostałem zatrudniony.
Nie była to praca (w obu przypadkach) na pełny etat, i nie na umowę o pracę, ale jednak pracowałem, w świetle jednak obowiązujących przepisów, nie pracowałem!
W jeszcze innym miejscu (w ostatnim roku pracy) pracowałem nawet 50 godzin tygodniowo, ale formalnie nie pracowałem!
Oczywiście miałem wybór - mogłem się tam w ogóle nie zatrudniać.
Czy to nie jest absurdalne, że pracodawca prowadzący zarejestrowaną działalność gospodarczą "zapracowuje" na swoją emeryturę, a zatrudniony przez niego na umowę zlecenie lub "na czarno" pracownik już nie?
Bynajmniej nie mam żalu do pracodawców, że nie zaoferowali mi umowy o pracę, bo im się "nie opłacało". Wprost przeciwnie - jestem im wdzięczny za zatrudnienie. Niemniej jednak uważam, że powinni także i oni rozważyć, czy postulat zrównania emerytur wszystkich obywateli nie jest zasadny.
Przytoczyłem te przykłady na poparcie tezy, że często ludzie są zatrudniani "po znajomości", a nie w oparciu o kryterium predyspozycji i kwalifikacji, ale oczywiście najwygodniej jest głosić (zwłaszcza wtedy, kiedy jest się uprzywilejowanym), że jeśli ktoś nie pracował, to po prostu nie chciał! Może należałoby (gdyby to tylko było możliwe) prześledzić ścieżkę zawodową każdego obywatela z osobno. Wtedy okazałoby się, jak jest naprawdę.

Niejednokrotnie podnosi podnosi się, że jeśli ktoś pracował (legalnie), to odprowadzał tym samym składki emerytalne, tym większe, im większe miał zarobki i im dłużej pracował. Właśnie! Odprowadzał składki, ale pracował! Więc ktoś inny nie mógł! Przez wiele lat (od 1989 roku) bezrobocie utrzymywało się w Polsce na bardzo wysokim poziomie. Gdyby w tym okresie występowały jakieś drastyczne braki np. wody pitnej, to pewnie byłaby ona reglamentowana. Dlaczego praca nie była? Dlaczego np. nie dzielono etatów na części, aby każdy szukający zatrudnienia (na umowę!) mógł znaleźć odpowiednie dla siebie zajęcie? Chyba każdy się zgodzi, że z pracą jest jak z władzą - ona również podlega podobnemu prawu do "prawa zachowania władzy".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group