Forum cybernetyczne Strona Główna Forum cybernetyczne
http://autonom.edu.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: W.D.
Czw Kwi 02, 2015 2:09 pm
PKS w Rzeszowie - analiza oddziaływań
Autor Wiadomość
W.D.

Dynamizm charakteru: statyzm (odcień egzodynamiczny)
Wysłany: Czw Kwi 02, 2015 5:42 am   PKS w Rzeszowie - analiza oddziaływań

Treść zadania: Jakie zmiany wprowadzić, żeby PKS w Rzeszowie funkcjonowało jak najlepiej, a więc żeby zarówno klienci (w tym pasażerowie), jak i pracownicy byli zadowoleni w możliwie największym stopniu.



Za fragment rzeczywistości do rozważań przyjmiemy system złożony z dwóch podsystemów: kierowcy i pasażera (rys.). Oczywiście na zachowanie się całego systemu określonego tutaj jako „PKS w Rzeszowie” mają wpływ nie tylko kierowcy i pasażerowie, ale również pozostałe podsystemy, które na ten system się składają, do nich należą np. kasjerki, bileterka, prezes, autobusy itd. Podsystemy te są ukryte w oddziaływaniach 1) i 4), tzn. w oddziaływaniach otoczenia na kierowców i pasażerów. W razie potrzeby będzie je można wskazać.
Wyodrębniliśmy więc cztery okoliczności, od których zależy funkcjonowanie całego rozpatrywanego systemu. Szukając rozwiązania zadania należy więc wziąć pod uwagę:

1) jak otoczenie oddziałuje na pasażera (może przystanki są zbyt rzadko rozmieszczone, może program obsługujący bileterkę jest źle zaprojektowany, może kasjerki nie są dostatecznie przeszkolone w ustalaniu wariantów),
2) jak pasażer oddziałuje na kierowcę (może odnosi się do niego niekulturalnie podczas kupna biletu, może niszczy siedzenia, może zostawia po sobie śmiecie, może próbuje kupić bilet ze zniżką nie posiadając do tego uprawnień, może samowolnie wsiada w miejscach niedozwolonych, może nadużywa dzwonka),
3) jak kierowca oddziałuje na pasażera (może jest niemiły podczas obsługiwania pasażera, może oszczędza na ogrzewaniu narażając pasażera na marznięcie, może nie wydaje biletów, może jest niemiły, gdy pasażer ma problem z zarejestrowaniem em-karty),
4) jak otoczenie oddziałuje na kierowcę (może kierowca otrzymuje za taką samą pracę mniejsze wynagrodzenie niż jego koledzy z innych firm, może kierowca musi bardzo wcześnie wstawać i niedosypia, może drażni go wysokość zarobków kierownictwa).

Te cztery wymienione okoliczności stanowią pełny zbiór możliwości. Są to wszystkie oddziaływania, jakie występują w systemie pasażer - kierowca, a "co się na każde z oddziaływań składa, należy do tego, komu rozwiązanie zadania jest potrzebne ". W nawiasach wymieniłem to, co akurat mi się nasunęło, ale to nie znaczy, że właśnie te oddziaływania są najistotniejsze. Inne, których nie wymieniłem (z których w ogóle mogę sobie nawet nie zdawać sprawy), mogą mieć nie mniejsze znaczenie i dlatego każdy, kto chce wziąć udział w rozwiązaniu tego zadania, może zabrać głos w tym wątku i wymienić inne, jego zdaniem, istotne oddziaływania i pomóc tym sposobem decydentom w podjęciu określonych działań zmierzających do poprawy istniejącego stanu rzeczy. Im zbiór możliwości będzie pełniejszy, tym większe szanse, że nie zostanie przeoczone coś istotnego przy podejmowaniu decyzji.
Poniżej odnoszę się do każdej z wymienionych okoliczności.

Ad 1.
Zakłócenia wywołane przez bileterkę
Program bileterek należałoby tak zmodyfikować, żeby pasażer mógł zarejestrować em-kartę w każdym (bez wyjątku) autobusie PKS kursującym na trasie (lub tylko na pewnym jej odcinku), na której pasażer jeździ. Pasażerów nie powinny obchodzić żadne warianty. Trasa, za przejazd na której się płaci, powinna obejmować wszystkie przystanki (na których zatrzymuje się autobus, do którego pasażer wsiada). Co więcej, przy zakupie biletu miesięcznego za określoną kwotę, trasa powinna być automatycznie wydłużana do maksymalnej długości przysługującej za taką kwotę. Teraz trzeba o takie wydłużenie prosić.

Cytat:
Co zrobić i jaka jest przyczyna w wypadku gdy bileterka autobusowa w chwili odczytu karty wyświetli komunikat: „NIEWŁAŚCIWA TRASA”?
Bilet zapisany w EM-karcie nie obejmuje przystanku lub całej trasy, z której pasażer chce skorzystać w momencie wejścia do autobusu. Należy posłużyć się paragonem fiskalnym aby potwierdzić ważność biletu, a w drugiej kolejności prosimy zgłosić ten problem w kasach biletowych celem jego wyjaśnienia i bezpłatnej korekty trasy zapisanej w EM-karcie.


Program bileterki powinien być tak zaprojektowany, żeby sytuacja, którą opisuje przytoczony wyżej cytat ze strony z najczęściej zadawanymi pytaniami, w ogóle nie mogła wystąpić, jeśli pasażer wsiada na przystanku, który obejmuje jego bilet.
Warto sobie tutaj zadać pytanie, po co w ogóle zostały wprowadzone bileterki w autobusach. Ktoś odpowie, że to oczywiste - po to, żeby usprawnić obsługę pasażera. W porządku. Tego, że taką rolę spełniają, nie da się zakwestionować. Można jednak wskazać takie sytuacje, w których bileterki robią więcej złego niż dobrego. I tu pojawia się kwestia wariantów. Otóż, gdy nie było bileterek (i em-kart), można było wsiąść do każdego autobusu (kursującego na opłaconej przez pasażera trasie) i pokonać jakiś fragment trasy jednym autobusem, wysiąść, a potem znowu wsiąść, ale już do innego autobusu itd. Przyczyniało się to do równomierniejszego obłożenia autobusów. Teraz, kiedy bileterki "straszą" komunikatami i wymuszają na pasażerach konieczność tłumaczenia się (z nie swoich win! to głównie twórca oprogramowania powinien się tłumaczyć!) i udowadnianie, że mają ważny bilet na tej trasie, pasażerowie posłusznie wsiadają tylko określonych autobusów, do tych, które niejako przyporządkowuje im program bileterki. I tak zamiast oprzeć proces zapełniania autobusów na homeostazie, wprowadza się "sterowanie ręczne".

Zakłócenia wywołane przez kasjerki/kasjerów
Jeśli jakiś pasażer jeździ zawsze na tej samej trasie, nigdy się nie przesiada itp., to temat wariantów i ewentualnych problemów z nimi związanych, wcale dla niego nie istnieje. Jeśli jednak jest inaczej, to można natknąć się na pewne problemy (opisane wyżej), gdy akurat trafi na kogoś, kto nie jest dostatecznie przeszkolony i nie potrafi tak skonfigurować karty, aby nie pojawiły się problemy z jej rejestracją w autobusach, a tak być nie powinno. Ale może przyczyna tkwi w głównej mierze w samym oprogramowaniu - może jest zbyt skomplikowany w obsłudze.


A teraz sprawa zakupu biletów miesięcznych u kierowcy. Bilet można miesięczny można przedłużyć u kierowcy, ale tylko wtedy, kiedy kupuje się bilet z miesiąca na miesiąc, czyli musi być ciągłość w zakupie biletów. Nie może być przerwy, np. miesięcznej. Tak przynajmniej jeszcze do niedawna było. Pasażer, których takiej ciągłości w zakupie nie ma, musi pofatygować się do najbliższego punktu, w którym są sprzedawane bilety i dopiero tam dokonać zakupy. Do takiego punktu (jeśli np. nie mieszka się w miejscowości, w której taki punkt istnieje) trzeba się jakoś dostać. Można oczywiście poprosić kogoś, kto w naszym imieniu wykupi nam bilet jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego. W wielu jednak przypadkach uczniowie kupują miesięczne w pierwszy dzień szkoły. Nie mają jeszcze miesięcznego, więc muszą kupić bilet jednorazowy, żeby dostać się do miejsca, gdzie zlokalizowany jest punkt sprzedaży biletów (zwykle jest to miasto, w którym znajduje się szkoła, do której uczęszczają). Miesięczny musi być ważny od dnia, w którym go kupują, żeby dostać się z powrotem do domu. Tym sposobem płacą niejako drugi raz za ten sam przejazd - najpierw kupując bilet jednorazowy, a następnie miesięczny.
Należałoby więc wprowadzić możliwość kupna biletu specjalnego (zwrotnego), kiedy jedzie się po miesięczny, np. do Rzeszowa, o wysokość którego powinna zostać zmniejszona kwota za bilet miesięczny.

Rodzaje biletów
- jednogodzinny,
- całodobowy (wersja obejmująca tylko "normalne" oraz "normalne" i "pośpieszne"),
- weekendowy (j.w.)
i in.
Trudno zrozumieć, dlaczego PKS nie oferuje różnych rodzajów biletów, np. całodobowego, przy pomocy którego można byłoby w ciągu jednego dnia zjeździć całe Podkarpacie, albo weekendowego, który pozwoliłby z kolei zjeździć pół Polski, nie mówiąc już o jednogodzinnych.

Ad 2.
Zakłócenia ze strony pasażerów
W dobie bileterek (w tym "tradycji" wsiadania przednimi drzwiami) i autobusów z automatycznie zamykanymi i otwieranymi drzwiami, jeżdżenie "na gapę" jest niemal niemożliwe. Za obopólną zgodą (kierowcy i pasażera) można jednak jeździć za pół darmo bez biletu. Jest to jednak patologia, którą trzeba eliminować.
Należy sobie uświadomić, że jeżdżenie bez biletu to po prostu kradzież.


Ad 3.
Zakłócenia związane ze sprzedażą biletów przez kierowców
Cennik i zasady przewozu powinny obowiązywać wszystkich bez wyjątku. Kierowca nie powinien więc brać pasażera bez biletu (pomijając jakiejś wyjątkowe sytuacje; może się np. zdarzyć, że pasażer zgubi portfel i nie będzie miał od kogo pożyczyć na bilet. Przyzwoitość nakazuje w takim wypadku wziąć pasażera w zamian za obietnicę uiszczenia opłaty za przejazd).
Trzeba sobie uświadomić, że kierowca nie jest właścicielem autobusu, a tylko pracownikiem, który w imieniu firmy go zatrudniającej pobiera opłaty za przejazd (zgodnie z cennikiem). Jeśli więc kierowca pobiera opłatę za przejazd, a biletu nie wydaje, to po prostu przywłaszcza sobie coś, co nie należy do niego. To z kolei musi się przełożyć na wysokość opłat za przejazdy. Pasażer, któremu się "udało" i pokonał jakąś trasę po uiszczeniu "drobnej opłaty", nie ma się więc z czego cieszyć - mniejsze przychody PKS musi sobie jakość odbić. Koszty te pokryje oczywiście pasażer. Dodatkowo będzie musiał (pośrednio) zapłacić jeszcze kontrolerom.

Zakłócenia związane z ogrzewaniem autobusów
Dlaczego jedni kierowcy włączają ogrzewanie, gdy jest zimno, a inni z kolei wywiązują się z tego obowiązku w minimalnym stopniu i nie dogrzewają autobusów? Czy w ogóle na kierowcy ciąży obowiązek włączania ogrzewania? Pasażer musi zapłacić określoną kwotę za przejazd, bez względu na to, czy w autobusie jest ciepło czy nie, więc i w autobusach musi, a przynajmniej powinna być utrzymywana (nie mniejsza niż) określona temperatura. Jaka? Należy ją określić, np. na 18 stopni C i się tego później trzymać. Samo stwierdzenie, że ma być "ciepło", to za mało.

Zakłócenia związane z nieprzestrzeganiem rozkładu jazdy


Ad 4.
Zakłócenia ze strony zarządzających
Ile zarabia kierowca PKS w Rzeszowie? Znacznie ważniejsze od odpowiedzi na to pytanie jest to, czy jego zarobki na takim samym (lub podobnym) poziomie jak zarobki innych kierowców pracujących w innych firmach przewozowych. Innymi słowy: czy kierowca PKS za tę samą pracę otrzymuje tyle, ile jego kolega po fachu gdzie indziej? Warto pamiętać o tym pytaniu (i znaleźć na nie odpowiedź) dochodząc przyczyn, jakie skłaniają kierowców do brania pasażerów bez biletów.
A teraz pytanie o zarobki kadry zarządzającej. Ile zarabia np. prezes i jaką funkcje spełnia w PKS? Czy jego zarobki są proporcjonalne do wykonywanych zadań?
 
 
W.D.

Dynamizm charakteru: statyzm (odcień egzodynamiczny)
Wysłany: Pią Lip 31, 2015 3:23 pm   

Do tych wszystkim, którym się naraziłem, i ich popleczników.
Możecie sobie "strzelać", kiedy przejeżdżacie obok mojego domu. Także wówczas, kiedy mnie wyprzedzacie na ulicy. Nie tylko od czasu do czasu, jak to teraz robicie, ale tak często, jak robiliście to na początku (przez dobrych parę miesięcy, jeśli nawet nie lat, bo chyba trwało to co najmniej rok). Chyba kierowca z "Nienadowej" (ten najgorliwszy z gorliwych) miałby najwięcej do powiedzenia w tym temacie...
Wasze szykany nie pognębiły mnie. Wprost przeciwnie - umocniły w przekonaniu, że z trzeba walczyć o praworządność, nie godząc się na dyktat złodziei i sadystów.

Poniżej tekst, do którego prowadził adres pks.dl.pl. Pamiętacie ten adres? Kiedy wystawiłem kartkę z tym adresem w oknie, to zamilkliście (tu zwracam się tylko do kierowców autobusów i tylko tych uczestniczących w całym procederze) wszyscy jak jeden mąż. I to chyba na cały dzień. A część z Was już nawet na stałe. Niby zwykła tabliczka i parę liter na niej, a jednak podziałała na Was, choć niewielu z Was zdążyło wówczas przeczytać ten tekst. Teraz możecie to nadrobić (znajduje się poniżej).

Co się zaś tyczy tabliczki z adresem "autonomu" (tej samej, którą mieliście okazję często widywać w oknie mojego pokoju) i od której chyba wszystko się zaczęło (a dokładnie od wpisu na blogu, w który zawierał ten cytat: „komunikacja służy do komunikowania, a transport do transportowania”), to będziecie mogli ją znów oglądać.

Jeszcze coś. Tamta dedykacja (jeśli ją widzieliście) była adresowana nie do wszystkich kierowców, którzy jeżdżą "Wesołą", ale tych, którzy jeżdżą kursami Wesoła - Rzeszów z godz. 4:50, Rzeszów - Wesoła z godz. 17:50. Poniższy tekst właśnie tych dwóch kursów głównie dotyczył. Czy jest aktualny, tego nie wiem. W każdym razie muszę stwierdzić, że kierowca uczciwie grzał, kiedy miałem później (gdy już trwała ta cała nagonka) jechać pierwszym z wymienionych kursów. Ale czy tak jest zawsze i czy pasażerowie już nie marzną?
Dodać trzeba, że podczas przejazdu, który trwał godzinę, ogrzewanie chodziło łącznie nie dłużej jak 10/15 minut!


Kierowco, włącz ogrzewanie!

Nie może być tak, że NIEKTÓRZY kierowcy włączają ogrzewanie wtedy, kiedy chcą, a nie wtedy, kiedy oczekują tego od nich pasażerowie, uzależniając włączenie ogrzewania od własnego widzimisię, nie licząc się z nikim i z niczym. Chodzi oczywiście głównie o włączanie, bo gdy jest za ciepło, to zawsze można coś z siebie zdjąć lub odsunąć szybę, ale jeśli robi się zimno, to co można zrobić? Kaszleć (choćby zbiorowo) licząc na to, że kierowca okaże się wrażliwy i włączy łaskawie ogrzewanie? Niestety często ten „sposób” nie pomaga i kierowca albo włączy i zaraz wyłączy ogrzewanie, albo udaje Greka i w ogóle nie reaguje czyli po prostu ma gdzieś, że innym jest zimno, zwłaszcza wtedy, gdy sam ma włączony nadmuch ciepłego powietrza z przodu…

Czy to jest uczciwe?! Pasażer płaci kierowcy za bilet (pośrednio finansując jego wynagrodzenie), a nawet przyzwala na czerpanie przez kierowcę dodatkowych profitów... (i to przecież swoim własnym i innych pasażerów kosztem), a on traktuje go niemal jak bydło...

Ogrzewanie wpływa na zużycie paliwa - nie włączając ogrzewania można zaoszczędzić na paliwie i być może właśnie w tym tkwi sedno sprawy.

Chodzą pogłoski, że niektórzy kierowcy „dorabiają” w ten sposób, a także takie, które mówią, że oszczędzanie na ogrzewaniu jest wynikiem nacisków, jakie wywiera kierownictwo PKS-u na kierowców. A nawet, że kierowcom potrąca się pieniądze z pensji, gdy przekroczą limit zużycia paliwa przeznaczonego na ogrzewanie.

Bez względu na to, ile jest w tych pogłoskach prawdy, faktem jest, że pasażerowie niejednokrotnie muszą marznąć podczas podróży, co naraża ich na ponoszenie uszczerbku na zdrowiu (niewątpliwie niedogrzewanie autobusów ma w końcu wpływ na stan zdrowia pasażerów). Zamiast np. spać lub coś spokojnie czytać, trzeba się trząść z zimna i denerwować, czy czasem taki przejazd w niedostatecznie ogrzanym autobusie nie skończy się chorobą. A przecież na drugi dzień rano znów trzeba jechać do pracy lub szkoły.

Może więc trzeba podnieść pensje kierowcom, żeby nie musieli kombinować. Choćby kosztem wynagrodzenia zarządzających; kierowcy kierują, mechanicy naprawiają, kasjerki sprzedają bilety, a co robi prezes? (i ile zarabia?).
Na pewno warto przeanalizować sytuację i zastanowić się, co zmienić, żeby ją poprawić.

Jeśli zaś to “oszczędzanie” kosztem pasażerów wynika ze zwykłej wrodzonej nieuczciwości, to coż - nieuczciwych należy zastąpić uczciwymi. Innego wyjścia nie ma! O ile rzeczywiście ma się na uwadze dobro pasażerów. W przeciwnym razie hasło “Miarą naszego sukcesu jest zadowolenie naszych klientów” będzie tylko pustym frazesem. Należy oczywiście dodać, że dobro kierowców jest równie ważne. Nie można jednak przedkładać interesu nieucziciwych kierowców nad interes pasażerów, bez których w końcu nie byłoby kogo (i za co) wozić. No, chyba, że bydło, choć i jemu przewoźnik jest zobowiązany zapewnić “w miarę potrzeby ogrzewanie”.

Kupując bilet płaci się nie tylko za sam przejazd, ale za przejazd w określonych warunkach, ale bilet kosztuje tyle samo, bez względu na warunki panujące w autobusie!

Płacimy za przejazdy, więc żądamy utrzymywania w każdym autobusie odpowiedniej temperatury!


[ Dodano: Pon Sie 03, 2015 4:55 pm ]
"Strzelając" dziś tylko potwierdziliście, że czytacie (Wy lub Wasi informatorzy) to, co napisałem. Potwierdzam więc i ja, że słyszałem Wasze "strzały". Liczę na to, że na dwóch "strzałach" się nie skończy. Używajcie. Ja też postaram się nie próżnować.

[ Dodano: Wto Sie 04, 2015 4:47 pm ]
Do kierowcy "Wesołej" (kurs 17:50 z Rzeszowa do Wesołej w dn. 03.08.15): "Strzelił" pan. Słyszałem. W odpowiedzi zobaczył pan (jako pierwszy) tabliczkę zaraz po wyjeździe z zajezdni w Dynowie.

[ Dodano: Pon Sie 24, 2015 12:20 pm ]
Do kierowcy "Wesołej" (kurs 17:50 z Rzeszowa do Wesołej w dn. 20.08.15): Dobrze się pan bawił, kiedy zwalniał pan i wpatrywał się (zdaje się, że z uśmiechem na twarzy) w okna mojego domu przed kilkoma laty (przed/po oddaniu "strzału")? Gdyby nie te pańskie zabiegi wówczas, to pewnie długo jeszcze nie zwróciłbym w ogóle uwagi na te "strzały".
W zeszły czwartek (20.08) znów pan "strzelił" (nie pamiętam już o której godzinie). No i znów mógł pan zobaczyć (przed krzyżówką w Dynowie) tabliczkę.

[ Dodano: Pon Sie 24, 2015 12:42 pm ]
Do kierowcy "Nienadowej" (kurs z godz. 12:55 z Nienadowej do Dynowa w dn. 21.08.15): Proszę mi nie mieć za złe, że pokazałem panu tabliczkę. Byłem przekonany, że za kierownicą będzie ten kierowca, którego określiłem wyżej jako "najgorliwszego z gorliwych". Miał kurs z Dynowa do Nienadowej (z godz. 11:50), więc założyłem, że w tym dniu na trasie Nienadowa - Rzeszów jeździ tylko on. Wkrótce jednak i on będzie mógł sobie przypomnieć wygląd tabliczki.


Wy sobie "strzelajcie", a ja będę Wam (i pasażerom) przypominał (przy pomocy tabliczki) o istnieniu "autonomu", a zarazem i tego wątku na forum. Każdy będzie więc mógł sobie wyrobić własne zdanie w tej całej sprawie.
 
 
W.D.

Dynamizm charakteru: statyzm (odcień egzodynamiczny)
Wysłany: Wto Gru 06, 2016 10:06 am   

W jednym z wakacyjnych miesięcy, chyba w sierpniu tego roku, zawiesiłem w Błażowej w trzech lokalizacjach (jedną z nich był słup na placu dworca) kartki z tym tekstem:

Cytat:
Nie żądając biletu podczas płacenia za przejazd stajemy się współsprawcami kradzieży - okradamy przewoźnika, współpasażerów i samych siebie, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ceny biletów nie biorą się z powietrza - ktoś musi pokryć różnicę. I robimy to właśnie my, kiedy np. kupujemy bilet miesięczny.


Przez pewien czas nie tylko nikt go nie zerwał (tutaj myślę o głównej lokalizacji, czyli o słupie), ale gdy tylko został zasłonięty jakimś plakatem, to ktoś, kto widocznie zgadzał się z treścią tego komunikatu, odsłaniał go, dzięki czemu przed dość długo okres czasu można było się zapoznawać z jego treścią.
Można iść dalej, co teraz robię, i stwierdzić, że wszyscy, którzy są uczestnikami sytuacji, którą opisuje ten komunikat, są jednocześnie członkami grupy przestępczej. W takim jednak rozumieniu, jakie nadaje mu Mazur, a mianowicie: "grupa dąży do własnych korzyści ze szkodą dla społeczeństwa". Oczywiście część pasażerów, którzy są członkami tej grupy, zyskuje. Najbardziej jednak zyskują kierowcy-złodzieje, a najwięcej tracą uczciwi pasażerowie, którzy ostatecznie pokryją koszty tego całego nielegalnego procederu. A przecież po to obowiązują pewne zasady (np. cennik), aby utrzymywać równowagę. Niestety jest ona zakłócana poprzez nielegalne praktyki. W wyniku czego np. konkurencja mogła rozwinąć skrzydła. Nie od rzeczy będzie tu wspomnieć o tym, że dwóch kierowców, którzy pracowali jeszcze jakiś czas temu w PKS-ie (jeździli na trasie Rzeszów - Nienadowa), pracuje teraz u prywatnego przewoźnika.
Wiele osób pewnie sądzi (zresztą nie bez słuszności), że to dzięki konkurencji ceny biletów w PKS-ie na wybranych trasach (chodzi o bilety kupowane u kierowców) nie tylko nie wzrosły w ciągu ostatnich kilku lat, ale nawet (i to znacznie) spadły. To prawda, ale czy działania wspomnianej grupy przestępczej nie przyczyniły się (i to w znacznym stopniu) do zaistnienia takiej sytuacji?
Kiedyś słyszałem jak jakiś kierowca powiedział mniej więcej coś takiego (chodziło, o ile dobrze pamiętam, o odprawę, w której brało udział kierownictwo): "Wszyscy zadowoleni, nikt nie chce podwyżki". Ale w sytuacji, kiedy można "dorobić", czy może to dziwić?
Nie da się dokładnie wyliczyć, jaka kwota (np. w ciągu ostatnich 25 lat) nie trafiła do kasy PKS-u, ale do kieszeni kierowców, ale można szacować, ile mogłaby wynieść, uwzględniając np. ilość kursów na określonej trasie. Z pewnością wyszłaby niemała kwota.

W ramach "walki z konkurencją" PKS w Rzeszowie na wybranych liniach wprowadził ulgi handlowe (chodzi o te trasy, na których jeżdżą m.in. ci dwaj wspomniani wyżej kierowcy, którzy przenieśli się do konkurencyjnej firmy; jej siedziba mieści się w Dubiecku, czyli w mieście sąsiadującym z Nienadową), o czym można przeczytać na stronie PKS-u. Nasuwa się w związku z tym pytanie: czy to jest fair? Dlaczego ktoś, kto jeździ na innej trasie (nie której nie obowiązują ulgi handlowe) ma płacić za to samo (podobne autokary, czas przejazdu itd.) więcej? Może trzeba byłoby się głównie skupić na tym, aby raz na zawsze wyeliminować to "dorabianie"? Podwyżka płac, zastąpienie nieuczciwych uczciwymi, kamery, biletomaty itp. - jakiś (skuteczny) sposób na pewno by się znalazł. Kontrolerzy niczego nie załatwiają, zwłaszcza w czasach, kiedy telefon komórkowy jest czymś, co każdy posiada...

Należałoby się też przyjrzeć promocji (istniejącej od kilku lat) prowadzonej w tym roku pod hasłem: "Zostaw samochód KUP BILET":


Cytat:
Zostaw samochód KUP BILET
| 22.01.2016 - 14:01

Zostaw samochów
Od 1 stycznia 2016 r. PROMOCJA – „ZOSTAW SAMOCHÓD – KUP BILET” na bilety miesięczne i okresowe (30-dniowe) w komunikacji zwykłej PKS i MKS dla nowych klientów PKS w Rzeszowie.

I MIESIĄC – 70 % zniżki od ceny biletu normalnego,
II MIESIĄC - 55 % zniżki od ceny biletu normalnego,
III MIESIĄC – 40 % zniżki od ceny biletu normalnego,
IV MIESIĄC – 25 % zniżki od ceny biletu normalnego,

- Promocja w zakresie biletów miesięcznych i okresowych dla nowych klientów dotyczy osób, którym nigdy wcześniej nie wydano EM-karty lub co najmniej przez 6 poprzedzających miesięcy nie korzystały z EM-karty na podstawie biletów miesięcznych i okresowych.

Bilety z ulgą ustawową oraz bilety wieloprzejazdowe nie są objęte promocją.

Terminy obowiązywania promocji:
- pierwszy bilet z ulgą 70 % może zostać wydany najpóźniej z datą obowiązywania do 30 czerwca 2016 r.,
- ostatni bilet z ulgą w wys. 25% może zostać wydany najpóźniej z datą obowiązywania do 30 września 2016 r.

- Dopisanie strefy miasto Rzeszów do w/w biletów jest możliwe wyłącznie w przypadku wykupu biletu do dworca.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group